Arrival to Saigon short story

Nagle obudził mnie pan w autobusie mówiąc z entuzjazmem „Sajgon!!”. Przyjechaliśmy jakieś 2 godz za wcześnie.  Albo mi powiedziano inną godzinę przyjazdu.  Była 4:30 rano (zamiast 6:00 – 7:00). Czyli stało się dokładnie to czego unikalam całą moją podróż – przyjazdu w godzinach nocnych!!! Oczywiście obskoczyli mnie skuter-taksiarze. Nie reagowali na moje „NO THANK YOU!!! ” czy „I SAID NO!!!” czym jeszcze bardziej mnie irytowali – gdy i tak w naturalny sposób jestem podirytowana nie śpiąc o 4:30 nad ranem.  Szukając spokoju weszłam do najbliższego hotelu. Pan z recepcji pokazał mi na mapie gdzie jestem i w którym iść kierunku. Do hostelu miałam ok 10 min z buta. I to był ten moment kiedy byłam sama sobie wdzięczna, że zarezerwowalam nocleg z wyprzedzeniem [Agwus!!! Dziękuję za pomoc!!! ♡♥♡], dodatkowo zaznaczyłam go na mapie, spisałam adres i nazwę!!! (Czasami zapominam o takich szczegółach.) Jednak tuż przed finiszem jakoś straciłam orientację. Z pomocą przyszedł mi „pan Mietek” – kolega wątpliwego pochodzenia i aparycji nie budzącej zaufania. Z braku laku pokazalam mu adres hostelu. Powiedział „I know” i kazał iść za sobą.  W ciemny zaułek.  Chyba zauważył moje obawy więc się zatrzymał i tylko wskazał kierunek. Dalej nie byłam przekonana więc zapytałam panią od mięsa (bo obok jest ryneczek i o tej porze już się rozkladali z towarem) czy to dobry kierunek. Potwierdziła.  Weszlam w wąska, ciemną i śmierdząca uliczkę i znalazlam hostel. Uff…

The man from the bus woke me up saying with enthusiasm  „Saigon!!!” . I thought that was too soon as it was still dark outside but he confirmed it was Saigon district 1. We arrived earlier than planned at 4:30 not 6:00-7:00 or I was misinformed. Within a secon after I left the bus I was surrounded by motor-taxi drivers offering a lift. I got quite irritated, beside regural irritation when not sleeping at 4:30 am, when they weren’t quite reacting for my „NO THANK YOU!” and „I SAID NO! !”. I went to the nearest hotel to get some peace of mind and actually very nice man at the reception adviced me on the way to my hostel. It was just 10 minutes walk.That was one of these moments when I was really proud of myself that I had booked a hostel in advance (Agwo!! Thanks a lot for your help!!!☆★☆). Furthermore, wrote down the name and address what I happen to forget sometimes.. I almost got there and… lost myself. „Lucky me” one man came across – the one you normally don’t ever trust judging by apperance – and told me to follow him.  He noticed my objections and pointed out direction to narrow, dark and stinky street. Still not being sure I asked „meat lady” – as there was a market and people were already preparing their goods for sale – and she confirmed. So I went. I found the hostel. Uff….
                          ●●●
Sajgon to prawdziwy sajgon. Idąc ulicą czułam się jak na wielkim placu budowy w kontekście hałasu. Jeśli kiedykolwiek mają się przydać zatyczki do uszu to właśnie na spacer po Sajgonie.

If I ever needed an ear plugs that was for taking a walk in Saigon. I’ve never been to such a noisy place before.

image
Morning coffee

image

image
I tried to show how big the regular traffic in Saigon is but I doubt if any pic can actually show that.

image
Resting area ;-)

image

image

image
Vietnam in peace: poster from Museum of War

image
Peace - Cooperation - Friendship : poster from Museum of War

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s