129 days

Dziś mija 129 dzień od mojego powrotu z Azji. /Today is 129th day since my return from Asia.

Czas na podsumowanie – mimo, że za takowymi nie przepadam, ale czuję, że musę to zrobić by z typowym dla mnie podekscytowaniem zabrać się za przygotowania do nachodzących wyjazdów. / Although I don’t like summaries, this time I feel like preparing one in order to be able to start preparing for my next amazing trips.

001

Ale najpierw statystyka:

  • Ilość odwiedzonych krajów: 3
  • Ilość przebytych kilometrów drogą lądową: ponad 2700 km między głównymi punktami, które odwiedziłam. Nie liczę dodatkowych wyjazdów lokalnych, transportu wodnego a już na pewno pominę przeloty samolotowe.
  • Ilość odbytych masaży: DUŻAAAAAAAAAAAA ;-)
  • Ilość nowych doświadczeń: pierwsza podróż solo, pierwsza wizyta w Azji, nurkowanie w jaskini, jedzenie robali, podróż tuk tukiem, picie kokosa, świeże sajgonki i cała reszta

 Statistics for the good beginning:

  • Number of visited countries: 3
  • Number of km made: more than 2 700 km by land only made between main points of travel. I don’t include small local trips, water transportation and definitely I’m skipping all distances made by air ;-)
  • Number of massages: A LOT!!!!!!!!!!!!! ;-)
  • Number of new experiences: first solo travel, first visit in Asia, dive in the cave, meal made of crickets, tuk tuk drive, coconut drink, fresh spring rolls and many more

002

Zanim kupiłam bilet nie ukrywam, że miałam niezłą myślówę. Bo, że sama. Bo że do Azji. Bo że nie wiem jak to będzie. I nagle zdałam sobie sprawę, że mam do wyboru  albo zostać miesiąc w domu i się dołować albo wyjechać  solo i przeżyć coś niezwykłego. Więc pojechałam. Morał z tego taki, że lepiej żałować, że się coś zrobiło niż że się czegoś nie zrobiło. / I had loads of thoughts before buying a flight tickets. I was worried even scared of going alone, handling things on my own, etc. Actually I was pretty good in finding out reasons for not going. Then I realized I had a choice of staying at home and getting depressed or going solo and having a great time. And so I went. Conclusion: it’s better to wish not doing something than not even trying.

003

Przed wyjazdem postanowiłam wyeliminować elementy stresogenne czyli pewnie będzie to część, którą zwykle nazywa się bezpieczeństwem w podróży. Po locie z Europy (gdy poziom zmęczenia przytłumia możliwość trzeźwego i logicznego myślenia) z góry założyłam, że z lotniska do centrum Bangkoku jadę taxą (mimo wyższych kosztów niż lokalny autobus). Taksiarzowi musiałam podać jakiś adres więc pierwsze noclegi też miałam z góry zabookowane (nie chciałam powtórki z Rumunii, gdy szukałyśmy noclegu przez 7 godz!). W późniejszych etapach podróży jeździłam zawsze w takich godzinach by nigdy nie wylądować w nowym miejscu jakoś w środku nocy (ale w Sajgonie byłam za wcześnie więc ten plan mi się nie powiódł do końca). Nerka (saszetka) stała się naturalną częścią mojego ciała. A za przykładem wszelkich blogowych mądrości zawsze miałam w kieszeni kilka drobnych (dolarów) na wypadek spotkania trzeciego stopnia z typami z pod ciemnej gwiazdy (chyba tak to się mówi) – na szczęścia nigdy azjatyckich Mietków nie spotkałam. Morał z tego taki, że przezorny zawsze przygotowany ale i tak nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. / Trying to predict (and so to avoid) any possible stressful situations I made some serious decisions and promises to myself.  When the level of blur in my head is pretty high after flight from Europe I decided to take a taxi from the airport to the center of Bangkok (although it’s not a backpacker solution). To be able to indicate destination to the taxi driver I made a booking of my hostel in advance (smart ass J  ) – I still remember happy 7 hrs hostel/ accommodation search in Romania. Further to that I decide not to take any connections if the arrival would be in the middle of the night (but in Saigon I was before the schedule – at night!). My waistbag become integrated part of my body. Following all fancy blog I had always had few dollars in my pocket in case of a meeting with “locals”. Conclusion: It’s good to be ready for each and every situation that may happen but the true is one can’t predict everything.

004

 „Odciśnienienie się”.  Dotąd z każdego wyjazdu chciałam wycisnąć ostatni krople – bo przecież MUSZĘ to zobaczyć, MUSZĘ tego spróbować, MUSZĘ tu dotrzeć bo już może nie być okazji. A tu niespodzianka – można jednak inaczej. I jest to o tyle interesująca zmiana nastawienia, że był to mój najdłuższy jak dotąd urlop. Morał z tego taki, że może i nie widziałam WSZYSTKIEGO, ale z pewnością widziałam dużo a jeszcze więcej przeżyłam. I takie podejście do podróżowania mi się podoba. / „Unpressurize”.  I’d always wanted to have it all from each and every trip I made. Before Asia. In Asia I understood that anyway I wouldn’t be able to see all the places that were worth seeing, try all the things worth trying and keep satisfied. I learned to travel without pressure but with loads more satisfaction. Conclusion: Maybe I haven’t seen all “must see” but I’ve seen quite a lot and experienced even more. And that’s the approach I enjoy.

003

Na swojej drodze spotkałam fenomenalnych ludzi z całego świata. Ciekawe są tez okoliczności w których się poznaliśmy. Na statku po Ha Long przewodniczka-tyranka wyrzuciła na pokład osoby, które nie miały wykupionej wycieczki (tylko transport). I tak poznałam Heather i Roba. W Siem Reap na przykład w leniwy ciepły dzień, w porze lunchowej w pewnej restauracji (meksykańskiej na dodatek!) siedziała sobie parka przy sąsiednim stoliku. I nagle słyszę „Czy masz siostrę w Londynie?” I tak poznałam Valerie i Jej wspaniałego chłopaka ;-) Na Cat Ba wróciwszy do hostelu napotkałam kolesia w moim pokoju (hostel z pokojami koedukacyjnymi). I tak poznałam Davida. Morał z tego taki, że nagle zwyczajne pifko przestaje być zwyczajnie zwyczajne ;-) / I met fantastic people from all over the world. We met in different circumstances and situations. In Ha Long on the ferry our tour guide (tyrant!) actually almost threw out on the deck people who had ticket for the only transport (and not the whole cruise services). This is how I met Heather and Rob. While having a lunch in a Mexican (!) restaurant in Cambodia I heard a question “Do you have a sister in London?” and this is how I met Valerie and her lovely boyfriend ;-)When I came back to my hostel room in Cat Ba I met David. Conclusion: Simple night out for a  beer (or two) stops being simply simple ;-)

Parka nowożeńców w podróży po ślubnej/ A couple from Hanoi on the honeymoon trip
Parka nowożeńców w podróży po ślubnej/ A couple from Hanoi on the honeymoon trip

Stare znajomości też się odświeżyły. Na Ko Lanta spędziłam tydzień z moimi drogimi przyjaciółmi, Dana i Doga, jeszcze z ery Erasmusa w Turcji. To były czasy (eh…!!!!). Spotkaliśmy się po 8 latach!!!!! Morał z tego taki, że są znajomości gdy po latach siadasz i gadasz jakby nigdy nic. / I refreshed old friendship. On Ko Lanta I spent a wonderful time with my old mates, Dana and Doga. We know each other from ancient Erasmus times in Turkey (what a time!!!!!!). We met after 8 years!!! (Time flies…!) Conclusion: There are some people that you can hang around as nothing happened even after years of limited contact.

006

Co daje podróżowanie solo? Ja zwolniłam tempo. Nic nie musiałam, jedynie mogłam – jeśli akurat mi się chciało. Ten wyjazd dał mi spokój ducha. Po tych 129 dniach dalej jestem wychillowana – nie złoszczę się na drobiazgi (które dotąd potrafiły doprowadzić mnie do szewskiej pasji), nie irytuję się sprawami na które i tak nie mam wpływu (np. gdy ucieknie mi pociąg lub stoję w korku). Spojrzałam na różne sprawy z zupełnie innej perspektywy i zdystansowałam się do otoczenia. Morał z tego taki: No co zrobisz jak nic nie zrobisz? No co zrobisz? No nic nie zrobisz. / What  is it like to travel solo? Well for my that was kind of a spiritual trip. I slowed down. I chilled down and relaxed. There was nothing I had to – I only could (if I actually felt like at the time). I don’t get pissed of easily (like I used to) nor get irritated for nothing (e.g. traffic). I changed the point of view and got distanced. Conclusion: Sometimes it’s good to let go.

007

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s